7.

Była miękkim prześcieradłem po ciężkim dniu. Pachniała jak Twój płyn do prania i ogrzewała kiedy zachodziło słońce.

Ukrywała kiedy wschodził księżyc.

Miała niebieskie oczy. Nieco zamglone spojrzenie, kiedy przechodziła przez ulice. Wiał wtedy wiatr, a na niebie pojawiały się burzowe chmury. Chyba szła do klubu, ale nie jestem pewien. Każdy dzisiaj chodzi do klubu. To takie modne, pojawiać się w klubie. Kluby są pełne młodych ludzi, którzy często chodzą do klubów. Jest ich tak dużo – tych klubów. Młodych ludzi także, ale z nimi jest pewien problem. Wyglądają na góra dwadzieścia lat, ale chodzą jacyś tacy zgarbieni. Pełni problemów, osobistych dramatów. Dźwigają na tych plecach krzyż, którego nie powinno dźwigać żadne dziecko, a wszystko to za sprawą cywilizacyjnego postępu.

Trzymała kurczowo poły swojej jesionki, zupełnie nieprzygotowana na taką niepogodę. W duszy hulał jej wiatr, podobny do tego, który rwał jej ubrania, wyciągał jej duszę kawałek po kawałku. Do tej pustki była jednak przyzwyczajona.

Księżyc wisiał już wysoko, pełny zimnego blasku, który padał na skryte w cieniu uliczki pustego miasta. Każdy dźwiga swój krzyż, nawet to miasto, które wydaje się karleć z każdym dniem. Co dzień mniej w nim życia, chęci do dalszego istnienia. Lada moment zapadnie się w sobie jak ramiona tej dziewczyny, która chowa się przed szalejącą wichurą.

Przystaje na chwilę w bramie na przeciwko, a ja obserwuje ją bezsennie z okna. Podpieram swoje łokcie na szerokim parapecie, przysuwając się tak blisko szyby, że czuje bijący od niej chłód. Niezaścielone łóżko nie obiecuje już schronienia, ciepło uciekło z niego równie szybko, co poczucie bezpieczeństwa. Mdły blask latarni oświetla jej sylwetkę. Burzowe oczy, na tle burzowych chmur. Kasztanowe włosy, które przefarbowała wczoraj. Dzisiaj modne jest udawanie kogoś kim się nie jest. Zakładanie na siebie ubrań, które Ci się nie podobają, żeby imponować ludziom w klubach. To takie modne, pojawiać się w klubie. Kluby są pełne młodych ludzi, którzy często chodzą do klubów. Jest ich tak dużo – tych klubów. I młodych ludzi, którzy nie chcą w nich być.

Buty na wysokim obcasie, przynajmniej palce ma zakryte. Okulary w cienkiej oprawce, ale jakoś nie wierzę w jej wadę wzroku. Ona też w nią nie wierzy, pewnie dlatego założyła zerówki, przecież nikt nie musi o tym wiedzieć. Czarna w tym świetle szminka, która pewnie jest jaśniejsza za dnia, ale co nie jest?

Drżącą dłonią wyciąga z kieszeni paczkę papierosów, a wraz z nią kilka papierów, które porywa wiatr. Wyglądają zupełnie jak maszynopis, białe kruki które wzbijają się w powietrze, niesione chęcią wolności i rozgłosu. Spogląda na nie przelotnie, nie przykuwając do nich szczególnej uwagi. Najwyraźniej nie były takie dobre jak się wydawało. Kuchenny zegar tyka głośno, utykając co trzecią sekundę, choć w tym tykaniu był niezgorszy. Szyba przyjemnie chłodzi skórę, i choć wiem, że nie powinienem być tak blisko, siadam na parapecie. Dziewczyna odpala papierosa, a zapalniczka mimo wiatru, zapala za pierwszym razem. Głęboki wdech i świat zwalnia.

smoking-cigarettes-onlinea

Odchyla głowę do tyłu, robiąc krok w kierunku chodnika. Wiatr znów nią szarpie, ale tym razem nie wygląda jakby jej to przeszkadzało. Poły płaszcza trzepocą głośno, a dźwięk niesie się jak uderzenie bata. Otwieram szerzej oczy w przerażeniu, mrożącym krew w żyłach przeczuciu, że tak nie powinno być.

Każdy kiedyś doświadcza czegoś takiego. W jednej chwili wszystko gra, zupełnie jak w klubie. To takie modne, pojawiać się w klubie. Kluby są pełne młodych ludzi, którzy często chodzą do klubów. Jest ich tak dużo – tych klubów. A w następnej, świat gubi gdzieś swoje barwy, wizja zawęża się do tego jednego zdarzenia, a serce zamiera przy trzecim uderzeniu. Każdy pojedynczy mięsień napręża się, jakby gotowy do nadchodzącego uderzenia, a włoski stają dęba. I choć nic się nie wydarzyło, taka była właśnie ta chwila – bo w życiu wszystko może się wydarzyć. Mimo słońca, może spaść deszcz. Przy cudzie narodzin, pojawia się brzydota śmierci.

Nawet Latem, może przyjść Jesień.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s