5.

Puzzle wskakują na swoje miejsca, bo taka ich rola. Mają do siebie pasować. Mają się wzajemnie uzupełniać, aby – domyślnie – utworzyć większą całość. Czasem jest to rozkołysane od wiatru pole, a czasami niespokojne, burzowe morze. Wszystko musi ze sobą współgrać, bo przecież kiedyś były całością. 

Z czasem jednak, każdy traci na swojej wartości w społeczeństwie. Przestaje być istotny dla kogoś, kto był mu przecież przeznaczony. Razem tworzyli całość, a teraz są brudnym kubkiem w zlewie i przetartym t-shirtem. Spójrz na tę koszulkę i powiedz na głos:

Widzisz mamo? Mogłam być kokainistką, a Ty denerwujesz się, że nie studiuje!

Znalezione obrazy dla zapytania t shirt tumblr

Kokaina i miłość mają wiele wspólnego. Zarówno jedno, jak i drugie silnie uzależnia, a kiedy już raz spróbujesz – zawsze będziesz szukał. Nieważne, czy zdajesz sobie z tego sprawę, nieistotne, czy robisz to, bo znajoma się hajtnęła i ma dziecko, a tamten trafił hattricka. Możesz usprawiedliwiać się na niezliczoną ilość różnych sposobów, jednak jedno, zawsze pozostanie bez zmian.

Raz byłeś kokainistą, jesteś nim do końca życia.

Raz byłeś alkoholikiem, jesteś nim do końca życia.

Raz spróbowałeś miłości, będziesz szukał jej do końca życia. 

To całkiem ludzkie, powiem Ci szczerzę. Rozglądać się na każdym kroku, i z każdym metrem czuć się bardziej pustym. Próbować odnaleźć coś, co i tak nie będzie takie samo – bo w końcu, nie wiesz tego na pewno. Nikt nie wie tego na pewno. A co jeżeli, będzie takie samo? Co jeżeli wszyscy się mylą, a Ty pokażesz im, że to Ty masz rację, nie oni?

Lato, uśmiecha się do mnie szeroko, a w jej policzkach dostrzegam dołeczki. Odgarnia włosy za ucho i mierzy mnie tym długim, spokojnym spojrzeniem. Widzę ogniki w jej oczach, ja wiem, że ona wie o czym myślałem. W życiu jest tak, że kiedy patrzysz w ciemność, ciemność zacznie patrzeć w Ciebie. Kiedy spędzasz czas z ludźmi, którzy Cię kochają, i Ty zaczynasz kochać.

Więc kiedy Ona się uśmiecha, to i ja się uśmiecham. 

Chwyta mnie za rękę i ciągnie w kierunku budynków – pustostanów, tak pięknie obleczonych słońcem, że na chwilę muszę wstrzymać oddech, w obawie, że zniszczę ten moment. Wspinamy się po zniszczonych schodach, wyglądając zza pustych okien, w których pewnie kiedyś były szyby. Wchodzimy coraz wyżej, a ja zapominam na moment o tym, by jej powiedzieć, że mam lęk wysokości. To przecież nie jest do końca tak, to tylko i wyłącznie mój własny wymysł, prawda? Po prostu sobie coś wmówiłem ostatnio i na pewno teraz tak nie będzie.

Staje na krawędzi budynku, rozkładając ręce chłonie panoramę miasta, a mnie staje serce na ten widok. Kucam kilka kroków za nią, nie będąc w stanie zebrać w sobie odwagi, by zrobić kolejny. Przecież to nic takiego, prawda? Przecież nie spadnie. A tym bardziej ja nie spadnę, więc dlaczego się boję? Dlaczego strach paraliżuje moje mięśnie, a gardło zaciska się boleśnie, nie pozwalając złapać oddechu? Świat szarzeje, a ja jedyne co widzę przed opadnięciem w ciepły niebyt, to aureola złota nad jej głową i szeroko rozłożone ręce.

Gotowe do lotu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s