B.

Kroczy dumnie po mieście z wysoko podniesioną głową.


Odziana jest w mrok. Widać jedynie jej ślepia, w których odbija się blask księżyca.
Tej nocy nie spadła na cztery łapy – odpala więc rulonik z tytoniem, jednak nie myśl, że ten szczęśliwy papieros Cię uratuje.

Przechodzi przez nasycone gwałtem i kokainą uliczki i wdycha zapach świeżo spalonej trawy. Słyszy strzał, co za cudowna melodia! Prawa noga na przód, i obrót, och. Jakże ona się dziś pięknie kręci.

Podobny obraz

Wylądowała pod przejazdem kolejowym. To właśnie tam czuła najcudowniejszą woń – woń przyprawiającą ją o dreszcze. Czarną, smolistą i niebywale ciężką. Tak ciężką, że ma się wrażenie, że wgniecie Cię zaraz w odmęty ciemności.

Odpaliła kolejnego papierosa i ruszyła ku górze, naśladując mistyczny taniec dymu. Wirowała wraz z obłoczkiem. Prowadziła ją woń śmierci i rozkładu.

Kostucho, czy można prosić do tańca

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s