3.

ocean

Wiosna jest bardzo specyficzną osobą. 

Wiesz pewnie o czym piszę, prawda? 

Niby jak każdy, ma swoje humorki, wzloty i upadki…

Jednak jest w niej coś – coś niepokojącego, czego nie da się, ot tak, objąć umysłem. Jest absolutnie nieuchwytna. W jednej chwili masz wrażenie, że jesteś w stanie zdobywać z Nią świat, a w następnej, nie pozwala Ci wyjść z mieszkania. Spod ciepłej kołdry, z kubkiem gorącej kawy, tak ciepłej, że paruje Ci szkła okularów.

W jednej chwili masz przeświadczenie – to jest właśnie to, nieokiełznana energia, ale wiesz… wiesz przecież, że marynarze to samo myśleli o sztormach i nigdy nie wracali do rodzin.

Tu powinna być metafora, że życie jest jak ocean, ale po co?

Znalezione obrazy dla zapytania ocean storm redhead

I tak dobrze wiem, że wszyscy dryfujemy na tej samej wodzie. Niektórzy mają pecha – lądują pod falami, które wciskają ich w odmęty czerni. Inni natomiast, unoszą się delikatnie, spokojni i pewni swojego jutra. Są też tacy, którzy mają swój statek, cholerny jacht za pieniądze, które nie są ich – ale przecież tutaj, to nie ma najmniejszego znaczenia. Wszyscy spotkamy się w tym samym miejscu, bez względu na majątek, bo akurat tego, nie możemy tam ze sobą zabrać.

Wiosna odwraca się spokojnie w chłodnym deszczu i kroczy pustymi ulicami na bosaka. Na sobie ma tylko zwiewną sukienkę, pomimo, że mamy dopiero początek kwietnia. Pogoda bywa kapryśna, w jednej chwili słońce ogrzewa Nasze twarze ostrymi promieniami, a w następnej z nieba sypie się grad. Idę za Nią, chociaż nie wiem dokąd mnie prowadzi, idzie w tę stronę miasta, której nigdy nie odwiedzam. Nie mam powodów, w końcu to część, która została zupełnie zapomniana, zarówno przez władze, jak i samych mieszkańców. Tam nie ma już niczego, a to co powinno tam być, nie jest takie jak się może wydawać. Ona wydaje się jednak pewna swojej trasy, widać, że wie – o czym? To ona mnie prowadzi, więc skąd ja mam to wiedzieć?

Po obu stronach ulicy widać zniszczone budynki, które swoje czasy świetności miały z pewnością dziesięciolecia temu. Część z nich to zwykłe chatki ze spróchniałego drewna, inne natomiast to pozostałości po nieudanych próbach cywilizowania okolicy. Stare baraki, które rozsypały się mniej więcej w tym samym momencie w którym je postawiono, blaszane przybudówki, które z pewnością służyły nielicznym rezydentom za schronienie przed deszczem. Teraz jednak, nikogo tutaj nie ma, oprócz mnie i burzy rudych włosów, która zrywa się do lotu jak ptak wypuszczony z klatki. Wiosna spokojnie spaceruje pomiędzy ruderami, które każdego śmiertelnika doprowadziły by na skraj palpitacji widmem osunięcia się na kruchą czaszkę. Ale nie ją – o nie, ona delikatnie dotyka zmurszałych ścian, przegniłych desek i zbutwiałego drewna. Zupełnie tak, jakby chciała tchnąć w te rzeczy nieco życia. Odbudować je, jedynie za pomocą własnej wyobraźni – to właśnie stamtąd bierze się większość cudów natury.

Mijamy ostatni znak na tej drodze, która zupełnie jak deszcz, dobiega końca.

Znalezione obrazy dla zapytania end sign

Dalej widać już tylko spokojną wodę, która uderza o nabrzeże, wzruszana jedynie ostatnimi kroplami spadającymi z nieba. Tutaj nie kończy się świat, chociaż nie mogę też napisać, że wiem to na pewno. Wydaję mi się, że jest coś więcej, coś zupełnie innego, o tam, w oddali. Jednak nie mogę tego tutaj napisać.

Zatrzymuje się na brzegu klifu, spoglądając w dół, w odmęty wody, a ja mam wrażenie, że ona dostrzega tam rzeczy, których ja nie widzę. A może po prostu nie chcę ich widzieć.

Gdzieś w oddali słyszę cholerny jacht.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s